8 czerwca uczniowie klas I-III wraz ze swoimi wychowawczyniami udali się na wycieczkę w okolice niedalekiej Szprotawy. Pierwszym punktem programu był pobyt w Paleo Parku, który znajduje się w Szprotawie, w miejscu, gdzie odkopano skamieliny tych prehistorycznych gadów. Dzieci miały niecodzienną okazję przyjrzeć się z bliska dinozaurom, a na niektóre nawet wejść. Trzeba przyznać, że widok niektórych gadów odtworzonych w naturalnych rozmiarach wywołał na dzieciach ogromne wrażenie. Po wizycie w Paleo Parku autokar zawiózł wszystkich do miejscowości Chichy, gdzie znajduje się pięknie odrestaurowany pałac, będący w odległych czasach rycerską warownią. Budowlę otacza piękny, zielony teren, który obeszliśmy spacerkiem podziwiając 12 rodzajów zabytkowych drzew, m.in. prawie 300-letnie dęby, stare olchy, lipy i akacje. Naszą uwagę zwrócił, jak się później okazało, śpiewający jawor, którego kora układa się jak rybia łuska, a z jego drewna buduje się skrzypce, wiolonczele, gitary. Kolejną atrakcją było zwiedzanie pałacu. Dzieci obejrzały zabytkowe meble, obrazy, naczynia. Dowiedziały się także, ze mury pałacu mają grubość od 1,5 do 2 metrów, a 300 lat temu w kranie płynęła tu ciepła woda. Potem przyszedł czas na ceramiczne warsztaty. Dzieci usiadły przy stołach i bawiąc się w zgadywanki poznały historię gliny oraz zasady przebywania w pracowni. Dowiedziały się ile waży bloczek gliny i jak wygląda proces od jej wykopania przez oczyszczenie, formowanie, suszenie, wypalanie do szkliwienia. Każde z dzieci poznało złote zasady obowiązujące w pracy młodego ceramika, po czym zabrały się do pracy. Wygniatały, wałkowały, formowały, a następnie ozdabiały swoje prace wzorzystymi stempelkami. Wszystkie wytwory małych rąk zostawiliśmy do wyschnięcia, wypalenia i szkliwienia. Po wytężonej pracy przyszedł czas na zabawę na świeżym powietrzu. Dzieci pod okiem instruktora strzelały z łuku, rzucały do celu piłeczkami, skakały na dmuchanych piłkach, grały w badmintona, w piłkę nożną i puszczały wielkie bańki mydlane. W tym czasie nad ogniskiem piekły się już kiełbaski, które znikały dość szybko popijane pomarańczowym sokiem i lemoniadą przygotowaną przez organizatorów. Na zakończenie każdy otrzymał dyplom młodego ceramika. Czas minął bardzo szybko i trzeba było wracać do domu. Teraz czekamy z niecierpliwością na efekty ceramicznych warsztatów. Jesteśmy bardzo ciekawi jak będą wyglądać nasze pierwsze, własnoręcznie wykonane gliniane talerzyki. Oprócz zdjęć będzie to wspaniała pamiątka z wycieczki.
Małgorzata Korfanty
